Prezeska działającego od ponad 20 lat Stowarzyszenia Rodzin w Kryzysie, będącego perłą w koronie dąbrowskich organizacji pozarządowych. Od 47 lat aktywnie udziela się społecznie, pomimo wielu trudności jakie spotykała na swojej drodze. Filantropka, osoba o złotym sercu, nie wyobraża sobie życia bez pomagania potrzebującym, tak jak my nie wyobrażamy sobie dąbrowskiej sceny organizacji pozarządowych bez osoby pani Danusi. W niesieniu pomocy nie był jej straszny ani poprzedni ustrój ani powódź tysiąclecia. Jest tam, gdzie są potrzebujący i chyba nikt i nic, nie może jej w tym przeszkodzić.

W dniu 11 października otrzymała nagrodę „Przyjaciel Rodziny 2019”. W takich właśnie słowach, bez żadnej przesady, można opisać bohaterkę tego wywiadu.

 

Pani Stowarzyszenie w zeszłym roku obchodziło 20 lecie. Na czym polega aktualna działalność Stowarzyszenia?

Właściwie od początku działania mojego Stowarzyszenia skupiamy się na tym samym celu. Kierujemy naszą pomoc w stosunku do osób najbardziej pokrzywdzonych przez los, najuboższych. Przeciwdziałanie bezrobociu, wsparcie materialne, przeciwdziałanie patologiom w rodzinie, wspieranie osób zagrożonych wykluczeniem społecznym – przez cały czas są to nasze główne kierunki działania. Myślę, że warto wspomnieć o tym, że wszystkie swoje programy realizujemy z własnych środków finansowych przy pomocy darczyńców oraz sponsorów.

Pewnie nie pierwszy raz słyszy Pani to pytanie, ale jak zaczęła się Pani historia z działalnością społeczną? Co Panią do tego skłoniło?

Pamiętam jak będąc na spacerze z synem spotkałam swojego sąsiada, który był starszym człowiekiem. Rozmawiając z nim doszliśmy do jego mieszkania. Pan zaprosił mnie do środka i nędza, którą wtedy ujrzałam sprawiła, że pobiegłam szybko do mieszkania i wzięłam ze sobą tyle jedzenia, ile byłam w stanie. Postanowiłam zaopiekować się wtedy nim i jego żoną, ponieważ żyli w skrajnej biedzie, choć spotykając go tyle razy na ulicy nie podejrzewałabym tego. Potem zaczęłam opiekować się większą ilością rodzin i tak to się właśnie zaczęło. Bardzo uprościłam tą historię, która miała miejsce w 1972 roku, ale właśnie wtedy, w tym dniu uświadomiłam sobie, że jeżeli kiedykolwiek zobaczę takich ludzi, to zawsze podam im rękę i tak właśnie czynię. W 1988 roku działałam jako wolontariuszka w Stowarzyszeniu „Neuron”, następnie w roku 1992 trafiłam do Stowarzyszenia Kobiet Polskich po 40-ce, skąd po bardzo przykrej i niedopuszczalnej dla mnie sytuacji postanowiłam odejść. Uznałam, że nadszedł czas na założenie własnego stowarzyszenia, zrealizowałam ten cel w 1998 roku, wraz z grupą wspaniałych osób.

Jak mogłaby Pani opisać siebie w czterech zdaniach? Patrząc na Pani działania wiem, że to może być trudne.

(śmiech) Powiem tylko tyle – pomimo problemów i trudności jakie mnie spotykały, a proszę mi wierzyć, że trochę tego było i dużo mnie to kosztowało, nie żałuję założenia działalności i pomagania innym. Gdybym cofnęła się w czasie, dalej chciałabym robić to samo.

Z czego Pani jest najbardziej dumna?

Najbardziej jestem dumna ze swojego Stowarzyszenia, z tego, że cały czas mogę pomagać. Wiedza, że więcej daje niż dostaję również jest dla mnie przyjemna. Po prostu.

Nie można zapomnieć o tym, że otrzymała Pani sporo nagród za działalność społeczną.

Oczywiście nie robię tego wszystkiego dla nagród. Niemniej jednak są one fajną motywacją do tego aby nie zwalniać tempa i cały czas robić swoje. Ale skoro jesteśmy już przy tym temacie, wspomnę, że zostałam doceniona przez Jacka Kuronia – zdobyłam nagrodę „Społecznik Roku 2001 Fundacji SOS Jacka Kuronia i Wisławy Szymborskiej”. Otrzymałam w związku z tym kwotę w wysokości 10000zł, którą przeznaczyłam na art. szkolne dla dzieci oraz na wyposażenie organizacji. Byłam też w finałach konkursu Dąbrowianin Roku. Osobowość Roku 2017 i Twarz Zagłębia w kategorii seniorek Dziennika Zachodniego, to najnowsze nagrody, jakie miałam przyjemność otrzymać. Choć oczywiście cały czas podtrzymuję, że są one miłym dodatkiem mojej pracy społecznej, a nie celem.

Jakie są Pani plany na przyszłość, marzenia?

Najbardziej czekam na remont siedziby mojego Stowarzyszenia, chciałabym też doczekać stworzenia Zagłębiowskiego Banku Żywności. Jest to moje największe marzenie i nie wyobrażam sobie, żeby miało się nie spełnić. Marzy mi się również zorganizowanie w siedzibie Stowarzyszenia świetlicy dla bezdomnych, świetlicy dla dzieci i stołówki. Dla niektórych pewnie takie marzenia, to bardzo przyziemne rzeczy, jednak dla mnie jest to bardzo ważne i codziennie pracuję nad tym, aby z dnia na dzień realizacja tych marzeń była coraz bardziej realna.

Czego Pani życzyłaby sobie i innym?

Życzyłabym sobie przede wszystkim spokoju i zdrowia, bo przecież zdrowie jest najważniejsze. Wszystkim oczywiście życzę tego samego. Chciałabym też prosić wszystkich o to, żeby nie marnować jedzenia, dzielić się nim z innymi i to, żebyśmy wszyscy sobie pomagali. Zwracajmy uwagę na starszych, na sąsiadów, bo ktoś może potrzebować pomocy, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

 


Jeżeli szukają Państwo więcej informacji o Dąbrowskim Stowarzyszeniu Rodzin w Kryzysie, zapraszamy do siedziby Stowarzyszenia, która znajduje się w Dąbrowie Górniczej, na ulicy Łącznej 35.

W dniu 16 października obchodzony jest Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem. Święto ma przeciwdziałać marnowaniu żywności na skalę globalną i przypomnieć opinii publicznej o problemach żywnościowych, z jakimi nie radzą sobie kraje biedniejsze. Z tej okazji 16 października zapraszamy do Centrum Aktywności Obywatelskiej w Dąbrowie Górniczej w godzinach 12.00-15.00 na wydarzenie „Gotuję – nie marnuję”, którego głównym organizatorem jest Dąbrowskie Stowarzyszenie Rodzin w Kryzysie. W programie m.in. wspólne grillowanie, wydawanie artykułów spożywczych, warzyw i owoców, paczek żywnościowych. Serdecznie zapraszamy!