Najpopularniejsze wiadomości i informacje dla miasta Dąbrowa Górnicza

Po włączeniu do cesarstwa Japonii słynącej z tradycji rycerskich wyspy Okinawy, aby zmniejszyć ryzyko buntów, wprowadzono w nowej prefekturze zakaz posiadania broni. Odpowiedzią mieszkańców było twórcze połączenie własnych tradycji walki wręcz z analogicznymi systemami chińskimi. Tak powstało karate, w którym sukcesy odnoszą dziś zawodniczki i zawodnicy z Dąbrowy Górniczej.

Słowo karate składa się dwóch części: kara – „pusta” i te – „ręka”. W roku 1922 zaproszono do centralnej Japonii Gichina Funakoshiego – uważanego obecnie za ojca nowoczesnego karate – by zaprezentował tradycyjny styl walki pochodzący z Okinawy. Funakoshi był mistrzem (Sensei) i nauczycielem karate, który wszystkie umiejętności zdobył na rodzinnej wyspie. Entuzjastyczne przyjęcie pokazu skłoniło go do pozostania na Hondo i uczenia Japończyków sztuki walki.

Wkrótce Funakoshi miał wielu uczniów i specjalną salę treningową zwaną dojo. Budynek, w którym się znajdowała, nazywał się Shotokan. Shoto to literacki pseudonim mistrza, a kan oznacza po prostu miejsce ćwiczeń. Nazwa szybko się przyjęła i w niedługim czasie o uczniach Funakoshiego mówiło się, że praktykują „karate Shotokan”.

Multimedaliści z Dąbrowy

To właśnie ten styl propaguje Uczniowski Klub Sportowy „Ronin” w Dąbrowie Górniczej. Z jego prezesem i trenerem kolejnych pokoleń adeptów karate Tomaszem Byjosem spotykamy się w dojo na Mydlicach. Dojo jest miejscem, gdzie uprawia się sztuki walki.

– To coś więcej niż sala do ćwiczeń – tłumaczy gospodarz.

Przed wejściem należy zdjąć buty. To część etykiety, której podstawą jest wzajemny szacunek. Jej elementem jest również pokłon. O przywiązaniu do tradycji świadczą też liczne zdjęcia dawnych mistrzów w postaci drzewa genealogicznego.

– Nasi zawodnicy zdają egzamin nie tylko z umiejętności sportowych, ale także z wiedzy o historii dyscypliny – wyjaśnia prezes.

W dzisiejszym treningu uczestniczą multimedaliści zawodów o randze międzynarodowej: Oskar Łydka, uczeń Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego, mistrz świata kadetów z 2019 r.; Natalia Budzyń, uczennica liceum wojskowego zafascynowana kryptologią, złota medalista mistrzostw globu; Katarzyna Janikowska, studentka przedsiębiorczości UŚ, trzecia zawodniczka świata w kategorii seniorów; Oliwia Dudzik, uczennica SP nr 17 ze Strzemieszyc, brązowa medalistka mistrzostw Europy dzieci; Anastazja Dudzik, również ucząca się w SP nr 17, mistrzyni Europy kadetek; Kamil Jasiński, uczeń klasy koszykarskiej Zespołu Szkół Sportowych w Dąbrowie Górniczej, wicemistrz Europy.

Treningi karate podjęli za namową najbliższych, którzy mieli już kontakt z tą dyscypliną. Ćwiczą od trzech do pięciu dni w tygodniu. Gdy pytam ich o zainteresowania, zgodnie odpowiadają: na pierwszym miejscu jest karate! Największe sportowe marzenie? Tu też jest jednomyślność: medal zdobyty na igrzyskach olimpijskich. Niestety, karate wypadło z programu igrzysk zaplanowanych na rok 2024 w Paryżu. Dąbrowscy przedstawiciele tej dyscypliny trenują z nadzieją, że wróci ona na olimpijskie areny w roku 2028.

Sport dla wszystkich

Podczas ćwiczeń również obowiązuje etykieta oparta na okazywaniu sobie wzajemnego szacunku.

– Zasady, które obowiązują w karate powodują, że osoby nieśmiałe ośmielają się, ale ludzie nadpobudliwi uspokajają się – mówi Tomasz Byjos.

W UKS „Ronin” w okresie pandemii regularnie ćwiczy około stu zawodniczek i zawodników. Przed jej rozpoczęciem na zajęcia przychodziło dwa razy więcej chętnych do zgłębiania tajników sztuk walki. Najmłodsi adepci to dzieci w wieku 4 lat, dla których prowadzone są ćwiczenia ogólnorozwojowe z elementami karate. Najstarsza zawodniczka ma powyżej 70 lat, co udowadnia, że to sport dla wszystkich.

– Karate, podobnie jak pływanie, rozwija wszystkie mięśnie i koryguje wady postawy – tłumaczy Tomasz Byjos.

W przyszłym roku dąbrowski „Ronin” będzie obchodził 30. rocznicę swego powstania. Miejmy nadzieję, że wychowankowie Tomasza Byjosa będą mogli zaprezentować swoje umiejętności kibicom, bo aktualnie z powodu pandemii zawody odbywają się bez udziału publiczności. Tymczasem życzymy naszym karatekom kolejnych sukcesów i dużo zdrowia!

Michał Syska

6