[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga – MKS Dąbrowa Górnicza wygrywa w Lublinie 96:89 i pozostaje liderem

[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga – MKS Dąbrowa Górnicza wygrywa w Lublinie 96:89 i pozostaje liderem

Pierwsze miejsce, 10 punktów i najlepszy początek sezonu w historii występów klubu w ekstraklasie – MKS Dąbrowa Górnicza ma kolejne powody do satysfakcji. W niedzielnym meczu piątej kolejki PGE Basket Ligi dąbrowianie pokonali na wyjeździe PGE Start Lublin 96:89, zachowując komplet zwycięstw i zostawiając gospodarzy na 14. pozycji z sześcioma punktami.

Dla kibiców z Dąbrowy Górniczej to już piąty zwycięski rozdział tego sezonu. Tym razem jednak droga do sukcesu prowadziła przez odrabianie strat w czwartej kwarcie. Różnica miejsc w tabeli nie przełożyła się na spokojne popołudnie lidera. Lublinianie długo mieli argumenty, by zatrzymać rozpędzony MKS, a ich rzuty z dystansu sprawiały gościom sporo kłopotów.

Zespół Artura Gronka przyjechał do Lublina po zwycięstwie nad Treflem Sopot 88:82, odniesionym 26 października. Już wtedy prowadził w tabeli z kompletem wygranych. Teraz przedłużył serię i umocnił swoją pozycję w ligowej czołówce. To dobry fundament pod pierwszy cel sezonu, o którym trener mówił 2 października: awans do Pucharu Polski, wymagający miejsca w pierwszej ósemce po pierwszej rundzie.

Start odpowiadał trójkami, MKS musiał gonić

Spotkanie rozpoczęte 1 listopada o godzinie 14.30 od początku nie układało się pod dyktando jednej drużyny. Pierwsza kwarta zakończyła się remisem 22:22 i dobrze zapowiadała charakter całego meczu. Ostatecznie prowadzenie zmieniało się aż 13 razy, a remis pojawiał się na tablicy 12 razy. Na komfort trudno było więc liczyć, choć to goście przystępowali do gry jako liderzy.

W drugiej odsłonie nieco więcej ugrali gospodarze. Wygrali ją 23:20, dzięki czemu po dwudziestu minutach prowadzili 45:42. Dąbrowianie pozostawali blisko, ale nie potrafili jeszcze zbudować przewagi. Start miał za to wyjątkowo groźną broń na obwodzie. W całym spotkaniu trafił 16 trójek, a aż połowę z nich dostarczył Janari Jõesaar.

Estończyk zakończył mecz z 27 punktami i ośmioma celnymi próbami zza łuku przy zaledwie dziesięciu oddanych rzutach z dystansu. Taki występ wymagał od MKS-u konsekwentnego szukania własnych punktów, bo każda kolejna trójka gospodarzy utrudniała pogoń. Lublinianie prowadzili łącznie przez blisko 21 minut – ich nadzieje na zwycięstwo miały więc solidne podstawy, nie były tylko chwilowym przebłyskiem.

Trzecia kwarta przyniosła kolejne 23 punkty każdej ze stron. Dąbrowianie nie powiększyli straty, ale też jej nie zmniejszyli: przed ostatnią odsłoną przegrywali 65:68. Po trzydziestu minutach wszystko pozostawało otwarte. MKS potrzebował jednak czegoś więcej niż kolejnego punktowego remisu, jeśli chciał wracać do domu z piątą wygraną.

Najświeższe wiadomości z Dąbrowy Górniczej czekają na stronie głównej dabrowski24.pl, a koncerty, spotkania i imprezy na najbliższe dni – w kalendarzu wydarzeń.

Od 65:71 do zwycięskiej czwartej kwarty

Początek ostatniej części jeszcze podniósł poprzeczkę. Start prowadził już 71:65 i właśnie przy takim wyniku Courtney Ramey zasygnalizował uraz, po czym opuścił parkiet. Gospodarze musieli zatem radzić sobie z kolejnym problemem kadrowym, bo z powodów zdrowotnych nie mogli skorzystać również z Matthiasa Tassa i Grzegorza Kulki. Nie sposób jednak sprowadzić całego rozstrzygnięcia wyłącznie do tych osłabień.

Dąbrowianie wykonali swoją pracę w ataku. W ostatnich dziesięciu minutach zdobyli 31 punktów, tracąc 21, a istotną rolę w odwróceniu wyniku odegrali Jordan Hall i Daylen Kountz. Kwarta wygrana różnicą dziesięciu punktów pozwoliła nie tylko odrobić dystans, ale też zakończyć spotkanie z siedmiopunktową przewagą. Z perspektywy miejscowych kibiców skuteczność z obwodu nie wystarczyła; z dąbrowskiej – cierpliwość wreszcie przyniosła nagrodę.

Wyraźnym atutem MKS-u była walka na tablicach. Goście zebrali 36 piłek przy 22 zbiórkach Startu. Obie drużyny zanotowały po 12 strat, natomiast w asystach gospodarze mieli niewielką przewagę 25:23. Dąbrowianie znaleźli więc drogę do zwycięstwa mimo świetnego dnia rzutowego Jõesaara i dużej liczby celnych trójek rywali.

Historyczny bilans ostatnich pięciu bezpośrednich spotkań przemawiał za lublinianami, którzy wygrali cztery z nich. MKS miał jednak świeższe zwycięskie wspomnienie: 6 maja pokonał Start u siebie 105:100. Teraz dołożył sukces na wyjeździe, szczególnie cenny dla ligowej tabeli. Lider nadal jest niepokonany, a kibice w Dąbrowie Górniczej mogą cieszyć się nie tylko rekordowym otwarciem sezonu, lecz także sposobem, w jaki drużyna poradziła sobie z trudnym fragmentem meczu.

PGE Start LublinStatystykaMKS Dąbrowa Górnicza
89Punkty96
Joesaar Janari (27)Najlepiej punktującyD. Kountz (24)
22Zbiórki36
Ramey Courtney (6)Top zbiórkiPeterka Martin (8)
25Asysty23
Lottie Jaizec (6)Top asystyJ. Hall (10)
12Straty12
493PT %36
Joesaar Janari (8)Top 3PTPeterka Martin (2)
6Punkty w tabeli10
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły