Zdziesiątkowany MKS wygrywa w Słupsku - 102-88 po efektownym meczu

Zespół z Dąbrowy Górniczej przystąpił do spotkania w Słupsku z poważnymi osłabieniami, a mimo to zbudował przewagę i dowiózł zwycięstwo. W hali Gryfia nie brakowało efektownych bloków, trzypunktowych bomb i widowiskowych akcji z ławki. Kibice zobaczyli mecz pełen zwrotów akcji i wysoki wynik końcowy.
- Jak zespół z Dąbrowy Górniczej poradził sobie mimo braków
- Przełomy w hali Gryfia - trójki, tablica i wymiany ciosów
Jak zespół z Dąbrowy Górniczej poradził sobie mimo braków
MKS wyszedł na parkiet bez czterech podstawowych graczy – wśród nieobecnych byli między innymi Dominic Green, Luther Muhammad, Ron Curry i Dale Bonner. Przed pierwszym gwizdkiem minutą ciszy upamiętniono tragicznie zmarłego koszykarza Romana Janika. Mimo osłabionej rotacji drużyna szybko złapała rytm w obronie, a kapitalny blok zaliczył EJ Montgomery. W ataku kluczowe role przejęli między innymi Martin Peterka, który szybko dołożył pierwsze punkty, oraz rezerwowy Jakub Wojdała, którego szybki przechwyt i layup rozbudziły zespół i pomogły zdobyć wczesne prowadzenie.
Początkowy impet MKS przełożył się na dwucyfrową przewagę – w pewnym momencie było już nawet 21-5. Gospodarze redukowali straty rzutami zza łuku, ale gospodarze z Dąbrowy utrzymywali kontrolę nad grą dzięki walce pod koszem i trafieniom z dystansu.
Przełomy w hali Gryfia - trójki, tablica i wymiany ciosów
Druga kwarta przyniosła serię trafień z dystansu ze strony gospodarzy, którzy w krótkim czasie odrobili część strat i doprowadzili do remisu. W odpowiedzi MKS pokazywał mocną grę pod koszem – szczególnie w wykonaniu EJ Montgomery’ego i Martina Peterki, a w pewnym momencie na parkiecie pojawiła się tzw. „polska piątka”, co dodało charakteru defensywie i zbiórkom.
Po przerwie ofensywną dominację przejął rozgrywający Jakub Musiał, penetrując strefę podkoszową i uruchamiając kolegów. Gdy Słupsk zbliżał się do remisu, celną trójką odpowiedział Justin Gray, a potężne wsady i bloki dołożył EJ Montgomery, co pozwoliło MKS znów odskoczyć. Po trzech kwartach tablica wskazywała 75-66 dla drużyny z Dąbrowy. W ostatnich dziesięciu minutach gospodarze nie potrafili już odrobić strat i to goście przekroczyli granicę stu punktów.
Wynik końcowy:
Energa Czarni Słupsk - MKS Dąbrowa Górnicza 88-102
(kwarty: 15-25; 22-19; 29-31; 22-27)
Najwięcej punktów dla MKS:
- Jakub Musiał – 22 pkt.
- Martin Peterka – 22 pkt. (w tym 10 zbiórek)
- Aleksander Załucki – 15 pkt.
- Justin Gray – 11 pkt.
- Jakub Wojdała – 10 pkt.
- EJ Montgomery Jr – 9 pkt.
- Adrian Bogucki – 9 pkt.
- Marcin Piechowicz – 2 pkt.
- Nikodem Woźny – 2 pkt.
- Maciej Zabłocki – 2 pkt.
Najskuteczniejsi po stronie Energa Czarnych Słupsk:
- Jorden Duffy – 25 pkt.
- Donovan Ivory – 15 pkt.
- Aigars Šķēle – 13 pkt.
Dla obserwatora gra MKS miała wymiar kolektywu – każdy dokładał coś od siebie, a rezerwowi zagrali kluczowe role. Minute pamięci dla Romana Janika nadawała spotkaniu poważnego tonu jeszcze przed pierwszym koszem, co widocznie wpłynęło na atmosferę w hali.
W tej kampanii wynik z Słupska może być sygnałem dla sympatyków i zawodników – drużyna potrafi wyciągać mecze mimo problemów kadrowych i nadal prezentuje atrakcyjną, ofensywną koszykówkę. Kolejne spotkania będą ważnym egzaminem odporności zespołu i sposobu, w jaki rotacja radzi sobie bez kontuzjowanych liderów.
na podstawie: Miejski Klub Sportowy Dąbrowa Górnicza.
Autor: krystian

