Rakówka zrobiła się czarna, a służby sprawdzają trop przy zakładzie drobiarskim

Rakówka zrobiła się czarna, a służby sprawdzają trop przy zakładzie drobiarskim

W Rakówce pojawiła się czarna ciecz, a sprawa szybko wyszła poza zwykłe zgłoszenie do miejskich służb. Do działania weszły WIOŚ, straż pożarna i prokuratura, bo zanieczyszczenie wymagało nie tylko pobrania próbek, ale też zabezpieczenia całego rozlewiska. Na stole leży już podejrzenie, że do rzeki trafiła woda z terenu podmokłego przy DW 790, niosąc ze sobą osad, który zabarwił nurt na czarno.

  • Czarna woda w Rakówce uruchomiła kontrolę i pobór próbek
  • Rozlewisko przy DW 790 zaczęto odprowadzać kontrolowanie
  • Miasto ponownie wzywa zakład, a sprawa trafia pod nadzór prokuratury

Czarna woda w Rakówce uruchomiła kontrolę i pobór próbek

W czwartek 16 kwietnia zgłoszenie o niepokojącym zjawisku trafiło do miejskich służb. Na miejscu pojawili się przedstawiciele Centrum Zarządzania Kryzysowego, Państwowej Straży Pożarnej oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy pobrali próbki wody do badań.

Na tym etapie jako najbardziej prawdopodobne źródło problemu wskazywana jest woda przedostająca się do Rakówki z rozlewiska, które powstało na początku marca w rejonie drogi wojewódzkiej 790. To właśnie ten teren od tygodni był przedmiotem działań wielu instytucji, bo każdy kolejny dzień zwłoki zwiększał ryzyko, że do cieku trafią kolejne zanieczyszczenia.

Rozlewisko przy DW 790 zaczęto odprowadzać kontrolowanie

Od chwili, gdy pojawiło się rozlewisko, w sprawę zaangażowały się miejskie wydziały ochrony środowiska i infrastruktury, Centrum Zarządzania Kryzysowego oraz Dąbrowskie Wodociągi. Równolegle WIOŚ w Katowicach prowadzi kontrolę pobliskiego zakładu drobiarskiego, traktując go jako możliwe źródło zanieczyszczeń.

19 marca prezydent miasta zwołał posiedzenie Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele urzędu, WIOŚ, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Dąbrowskich Wodociągów i Wód Polskich. Ustalano wtedy, jak bezpiecznie odprowadzić część wody z rozlewiska do Rakówki, żeby obniżyć jego poziom i ograniczyć dalsze rozlewanie się problemu.

W ramach tych działań strażacy i Dąbrowskie Wodociągi zabezpieczyli teren, a za zgodą RDOŚ rozebrano tamy bobrowe, które blokowały swobodny odpływ wody. Równolegle część wód odpompowywano do beczkowozów i przewożono do oczyszczalni ścieków Dąbrowskich Wodociągów.

Ważnym elementem była też bariera sorpcyjna. Straż pożarna rozłożyła rękawy sorpcyjne i słomę, które mają zatrzymywać substancje unoszące się na powierzchni wody. Zapora została ustawiona na końcowym odcinku rowu, tuż przed jego połączeniem z Rakówką, bo to tam najłatwiej było ograniczyć dalsze rozchodzenie się zanieczyszczeń.

Miasto ponownie wzywa zakład, a sprawa trafia pod nadzór prokuratury

Z ustaleń służb wynika, że wraz z wodą do rzeki mógł trafić także muł zalegający w rozlewisku. To on miał odpowiadać za czarne zabarwienie Rakówki. Przebieg całej sprawy wyjaśniają teraz WIOŚ i Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej, działając m.in. w oparciu o art. 182 Kodeksu karnego dotyczący zanieczyszczenia środowiska w znacznych rozmiarach.

20 kwietnia władze miasta ponownie wezwały zakład drobiarski do wykonania konkretnych działań, do których został zobowiązany już w marcu. Urząd podkreśla, że niewywiązanie się z tych obowiązków oznacza naruszenie warunków pozwolenia zintegrowanego. Jeśli sytuacja się nie zmieni, może to otworzyć drogę do ograniczenia albo nawet cofnięcia pozwolenia na prowadzenie działalności.

na podstawie: Urząd Miejski Dąbrowa Górnicza.