MKS rzucił się w pogoń. King był bezlitosny pod koszem

MKS rzucił się w pogoń. King był bezlitosny pod koszem

FOT. MKS Dąbrowa Górnicza

W Szczecinie od pierwszych minut było jasne, że to nie będzie spokojny wieczór. MKS Dąbrowa Górnicza próbował wejść w mecz ostro, pressingiem i wysoką obroną, ale gospodarze szybko pokazali, że w takim tempie potrafią grać równie pewnie. Parkiet Enea Areny długo przypominał ring, na którym nikt nie chciał odpuścić ani centymetra. Ostatecznie King wygrał 102:89 i dopisał sobie dwudzieste zwycięstwo w sezonie.

  • Otwarcie na wysokim tempie i pierwsze ciosy z dystansu
  • King odjechał w drugiej kwarcie, gdy dąbrowianom zabrakło spokoju
  • Zryw po przerwie był krótki, a końcówkę zamknął Tomasz Gielo

Otwarcie na wysokim tempie i pierwsze ciosy z dystansu

Dąbrowianie nie szukali spokojnego wejścia w spotkanie. Od początku próbowali wybić rywala z rytmu wysoką strefą, agresywnym doskakiwaniem do piłki i szybkim prowadzeniem akcji po pick&rollu. Problem w tym, że King odpowiedział dokładnie tym, czego MKS chciał uniknąć – pewnym rzutem z dystansu i cierpliwym budowaniem przewagi.

Pierwsza kwarta była otwarta, żywa i mocno ofensywna. Obie drużyny długo szły punkt za punkt, a licznik fauli uruchomił się szybciej, niż życzyliby sobie tego trenerzy. Na linii rzutów wolnych obie strony miały jednak nierówne wyniki, więc nawet drobne błędy zaczynały kosztować coraz więcej. Gdy gospodarze lekko odskoczyli, z ławki dobrze wszedł Marcin Piechowicz i trafił z bardzo dużego dystansu, podtrzymując kontakt MKS-u z rywalem. Po dziesięciu minutach King prowadził 33:29.

King odjechał w drugiej kwarcie, gdy dąbrowianom zabrakło spokoju

Początek drugiej odsłony jeszcze dawał nadzieję na zwrot. MKS szybko zdobył pięć punktów, ale odpowiedź rywali przyszła błyskawicznie. Najpierw trafił Luther Muhammad, potem z półdystansu i zza łuku dokładali kolejni zawodnicy Kinga, a mecz zaczął przechylać się w stronę gospodarzy.

Właśnie wtedy szczecinianie zbudowali bezpieczniejszy dystans. Gdy przewaga zaczęła się zbliżać do dwucyfrowej, trener Artur Gronek poprosił o czas, chcąc zatrzymać rozpęd przeciwnika i uspokoić własny zespół. Ta próba nie przyniosła jednak oczekiwanego efektu. King grał coraz dojrzalej, lepiej wykorzystywał błędy MKS-u i nie pozwalał na dłuższe zrywy. Do przerwy dąbrowska drużyna schodziła do szatni przy stanie 53:67, a więc z wyraźną stratą, choć bez poczucia całkowitej bezradności.

Zryw po przerwie był krótki, a końcówkę zamknął Tomasz Gielo

Po zmianie stron MKS wrócił na parkiet z dużą energią. Przez moment wyglądało to tak, jakby dąbrowski zespół naprawdę miał jeszcze pomysł na odwrócenie losów meczu. Szybko jednak okazało się, że gospodarze potrafią wykorzystać każdy moment zawahania. W ciągu niespełna dwóch minut wymusili kilka fauli, a pod koszem zaczęła się twarda walka, w której nie brakowało starć z Nemanją Popoviciem.

MKS trzymał się dzięki aktywności Luthera Muhammada i Jamariiego Thomasa. Właśnie ich energia pozwoliła zejść po trzech kwartach do jednocyfrowej straty – 75:84. W czwartej odsłonie dąbrowianie jeszcze raz przycisnęli i po trzech minutach byli już tylko sześć punktów za rywalem. To był moment, w którym można było poczuć napięcie.

Tyle że King miał w zanadrzu więcej spokoju i więcej jakości w decydujących fragmentach. Tomasz Gielo przejął ciężar gry, a Jovan Novak rozgrywał z niezwykłą precyzją, kończąc mecz z rekordowymi w tym sezonie 16 asystami. W końcówce gospodarze znów przyspieszyli i przekroczyli granicę stu punktów, domykając spotkanie wynikiem 102:89.

Najmocniej punktujący w barwach MKS byli tego wieczoru:

  • Luther Muhammad – 19 pkt
  • Martin Peterka – 18 pkt
  • Dale Bonner – 15 pkt
  • Jamarii Thomas – 14 pkt

Po stronie Kinga najwięcej dali:

  • Jeremy Roach – 20 pkt
  • Tomasz Gielo – 18 pkt
  • Nemanja Popović – 14 pkt
  • Anthony Roberts – 14 pkt
  • Noah Freidel – 13 pkt
  • Jovan Novak – 3 pkt i 16 asyst

Dla MKS był to mecz, w którym nie zabrakło ambicji ani ofensywnych przebłysków. W starciu z tak skutecznym rywalem to jednak za mało. King okazał się po prostu dokładniejszy, spokojniejszy i lepiej poukładany w najważniejszych chwilach.

na podstawie: Miejski Klub Sportowy Dąbrowa Górnicza.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (MKS Dąbrowa Górnicza). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.