MKS wraca z Warszawy bez wygranej. W meczu było więcej walki

MKS wraca z Warszawy bez wygranej. W meczu było więcej walki

FOT. MKS Dąbrowa Górnicza

Na Bemowie MKS Dąbrowa Górnicza znów nie dopisał do tabeli zwycięstwa, ale tym razem zostawił po sobie znacznie lepsze wrażenie. Dąbrowski zespół od pierwszych minut grał odważnie, szybko objął prowadzenie i przez długie fragmenty potrafił trzymać Legię w niepewności. Broniący tytułu gospodarze musieli się napracować, a końcowy wynik 89:84 nie oddaje w pełni nerwowego i twardego przebiegu spotkania.

  • Mocny początek MKS-u postawił gospodarzy pod presją
  • Dąbrowianie nie odpuszczali ani na moment
  • W Dąbrowie Górniczej MKS będzie szukał odpowiedzi

Mocny początek MKS-u postawił gospodarzy pod presją

Początek meczu należał do gości z Dąbrowy Górniczej. Po pierwszym celnym rzucie Martina Peterki drużyna szybko złapała rytm, a przechwyt EJ Montgomery’ego i jego efektowny finisz dały sygnał, że MKS nie przyjechał do Warszawy tylko po sportową lekcję. W pewnym momencie przewaga urosła do 8:2, a trener Legii musiał przerwać grę, by uspokoić sytuację.

Dąbrowianie grali agresywnie i intensywnie, choć taka energia miała też swoją cenę. Zespół szybko wszedł w limit fauli, a gospodarze z czasem zaczęli odzyskiwać kontrolę. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 30:27 dla Legii, ale sam obraz gry sugerował, że goście są w stanie postawić się faworytowi.

Dąbrowianie nie odpuszczali ani na moment

W drugiej części MKS wciąż trzymał się blisko rywala. Luther Muhammad poderwał zespół przechwytem i mocnym wsadem, a chwilę później Ron Curry dołożył celny rzut za trzy. Goście zdołali nawet wyjść na prowadzenie 35:34 po akcji „and one” Muhammada. Legia odpowiedziała jednak szybko, a mecz zrobił się szarpany, pełen kontaktu i krótkich serii punktowych.

Po trafieniach z linii rzutów wolnych Dale’a Bonnera był jeszcze remis 41:41. To był moment, w którym MKS pokazał, że potrafi wracać do gry nawet wtedy, gdy gospodarze próbują przejąć inicjatywę. Do przerwy Legia prowadziła 48:43, lecz przewaga nie wyglądała jeszcze na nie do odrobienia.

Po zmianie stron dąbrowianie znów weszli dobrze w mecz. EJ Montgomery zatrzymał atak rywali efektownym blokiem, a Martin Peterka trafił za trzy w szybkiej kontrze. Chwilę później Legia znów przyspieszyła, złapała skuteczność i odskoczyła na dwucyfrowy dystans. Trzecia kwarta zamknęła się wynikiem 71:61 dla gospodarzy.

W Dąbrowie Górniczej MKS będzie szukał odpowiedzi

W ostatniej kwarcie Legia, wspierana przez głośny doping i własne doświadczenie, potrafiła utrzymać kontrolę. Andrzej Pluta trafił z daleka, a MKS próbował odpowiadać zespołową grą i kolejnymi akcjami swoich liderów. Luther Muhammad, Ron Curry i EJ Montgomery dawali sygnały, że goście nie składają broni, ale Warszawy już nie udało się dogonić.

Dąbrowski zespół wraca więc bez wygranej, jednak z meczu, który może budować przed kolejnym starciem. Najważniejsze punkty dla MKS zdobyli:

  • Ronald Curry Jr – 21
  • Luther Muhammad – 20
  • Martin Peterka – 18 i 11 zbiórek
  • Dale Bonner – 9
  • EJ Montgomery – 7

Kolejny mecz odbędzie się już w Dąbrowie Górniczej.

  • 19 maja
  • godz. 20:15
  • w hali MKS

To właśnie tam dąbrowianie będą chcieli przełożyć dobrą postawę z Warszawy na wynik, który przywróci serii więcej sportowych emocji.

na podstawie: Miejski Klub Sportowy Dąbrowa Górnicza.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (MKS Dąbrowa Górnicza). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.