MKS z Dąbrowy Górniczej rozbił faworyta w Sopocie i dobił do setki

FOT. Miejski Klub Sportowy Dąbrowa Górnicza
W sopockiej Ergo Arenie dąbrowski MKS od początku grał tak, jakby chciał odebrać gospodarzom pewność siebie jednym mocnym ciosem. Zespół Artura Gronka szybko trafił z dystansu, złapał rytm i już w pierwszej kwarcie odjechał na wyraźną przewagę. Wieczór zakończył się wynikiem 100–77, ale równie ważne było to, w jakim stylu ta wygrana została zbudowana.
- Trójki i zbiórki od razu przechyliły szalę
- Trefl złapał kontakt tylko na chwilę, potem znów przyspieszył MKS
- Setka przyszła bez nerwów, a końcówka tylko potwierdziła siłę zespołu
Trójki i zbiórki od razu przechyliły szalę
Pierwsze minuty ustawiły cały mecz. Dale Bonner i Martin Peterka otworzyli spotkanie celnymi rzutami zza łuku, a po niespełna czterech minutach tablica pokazywała już 14–3 dla zespołu z Dąbrowy Górniczej. Zawodnicy Artura Gronka trafiali pewnie, biegli do kontr i szybko pokazali, że nie przyjechali do Sopotu po grzeczną porażkę.
Gospodarze próbowali jeszcze podnieść się przy rekordowej frekwencji sezonu – na trybunach zasiadło 9653 kibiców – ale dąbrowski skład nie dał się wybić z rytmu. Gdy Trefl ruszył do odrabiania strat i zbliżył się serią punktów, odpowiedź przyszła natychmiast. Pierwszą kwartę MKS zamknął prowadzeniem 27–20, a to był dopiero początek kłopotów sopocian.
Trefl złapał kontakt tylko na chwilę, potem znów przyspieszył MKS
Druga kwarta przyniosła krótki moment oddechu dla gospodarzy. Kasper Suurorg pociągnął ich do przodu i przewaga stopniała do kilku punktów, ale dąbrowianie szybko wrócili do swojego tempa. Pomogły kolejne trafienia z dystansu, tym razem autorstwa Rona Curry’ego i Luthera Muhammada, a razem z nimi wróciła też kontrola nad meczem.
Do przerwy wynik wyglądał już bardzo wyraźnie – 48–35 dla MKS. Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się zasadniczo. Zespół z Dąbrowy Górniczej dalej forsował tempo, szukał szybkich ataków od kosza do kosza i nie odpuszczał walki o zbiórki. Trefl miał coraz większy problem, by nadążyć za dynamiką akcji, a po trzech kwartach gospodarze wciąż gonili wynik, przegrywając 53–63.
Setka przyszła bez nerwów, a końcówka tylko potwierdziła siłę zespołu
Najmocniejszy sygnał przyszedł w czwartej kwarcie. MKS nie zwolnił ani na moment, mimo że zegar coraz bardziej sprzyjał spokojnemu dowiezieniu przewagi. Trener Gronek uruchomił szeroką rotację, a świeżość kolejnych zawodników utrzymała wysokie tempo. Efekt był bezdyskusyjny – w ostatniej części meczu dąbrowianie wrzucili rywalom 37 punktów i zamknęli spotkanie wynikiem 100–77.
Kwarty meczu wyglądały tak
- 20–27
- 15–21
- 18–15
- 24–37
Najwięcej punktów dla MKS zdobyli
- Luther Muhammad – 27 pkt.
- Dale Bonner – 23 pkt.
- Ronald Curry Jr. – 13 pkt.
- Adrian Bogucki – 10 pkt.
Po stronie Trefla najskuteczniejszy był Kasper Suurorg, który zakończył mecz z 18 punktami. W dąbrowskim zespole w oczy rzuca się jednak coś więcej niż tylko indywidualne liczby – czterech zawodników zakończyło spotkanie z dorobkiem dwucyfrowym, a całe zwycięstwo było oparte na tempie, odwadze i konsekwencji. To właśnie ten zestaw pozwolił MKS-owi wyjść z Sopotu nie tylko z wygraną, ale z wygraną, która robi wrażenie.
na podstawie: MKS Dąbrowa Górnicza.
Autor: krystian

