MKS z Dąbrowy Górniczej rozbił faworyta w Sopocie i dobił do setki

3 min czytania
MKS z Dąbrowy Górniczej rozbił faworyta w Sopocie i dobił do setki

FOT. Miejski Klub Sportowy Dąbrowa Górnicza

W sopockiej Ergo Arenie dąbrowski MKS od początku grał tak, jakby chciał odebrać gospodarzom pewność siebie jednym mocnym ciosem. Zespół Artura Gronka szybko trafił z dystansu, złapał rytm i już w pierwszej kwarcie odjechał na wyraźną przewagę. Wieczór zakończył się wynikiem 100–77, ale równie ważne było to, w jakim stylu ta wygrana została zbudowana.

  • Trójki i zbiórki od razu przechyliły szalę
  • Trefl złapał kontakt tylko na chwilę, potem znów przyspieszył MKS
  • Setka przyszła bez nerwów, a końcówka tylko potwierdziła siłę zespołu

Trójki i zbiórki od razu przechyliły szalę

Pierwsze minuty ustawiły cały mecz. Dale Bonner i Martin Peterka otworzyli spotkanie celnymi rzutami zza łuku, a po niespełna czterech minutach tablica pokazywała już 14–3 dla zespołu z Dąbrowy Górniczej. Zawodnicy Artura Gronka trafiali pewnie, biegli do kontr i szybko pokazali, że nie przyjechali do Sopotu po grzeczną porażkę.

Gospodarze próbowali jeszcze podnieść się przy rekordowej frekwencji sezonu – na trybunach zasiadło 9653 kibiców – ale dąbrowski skład nie dał się wybić z rytmu. Gdy Trefl ruszył do odrabiania strat i zbliżył się serią punktów, odpowiedź przyszła natychmiast. Pierwszą kwartę MKS zamknął prowadzeniem 27–20, a to był dopiero początek kłopotów sopocian.

Trefl złapał kontakt tylko na chwilę, potem znów przyspieszył MKS

Druga kwarta przyniosła krótki moment oddechu dla gospodarzy. Kasper Suurorg pociągnął ich do przodu i przewaga stopniała do kilku punktów, ale dąbrowianie szybko wrócili do swojego tempa. Pomogły kolejne trafienia z dystansu, tym razem autorstwa Rona Curry’ego i Luthera Muhammada, a razem z nimi wróciła też kontrola nad meczem.

Do przerwy wynik wyglądał już bardzo wyraźnie – 48–35 dla MKS. Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się zasadniczo. Zespół z Dąbrowy Górniczej dalej forsował tempo, szukał szybkich ataków od kosza do kosza i nie odpuszczał walki o zbiórki. Trefl miał coraz większy problem, by nadążyć za dynamiką akcji, a po trzech kwartach gospodarze wciąż gonili wynik, przegrywając 53–63.

Setka przyszła bez nerwów, a końcówka tylko potwierdziła siłę zespołu

Najmocniejszy sygnał przyszedł w czwartej kwarcie. MKS nie zwolnił ani na moment, mimo że zegar coraz bardziej sprzyjał spokojnemu dowiezieniu przewagi. Trener Gronek uruchomił szeroką rotację, a świeżość kolejnych zawodników utrzymała wysokie tempo. Efekt był bezdyskusyjny – w ostatniej części meczu dąbrowianie wrzucili rywalom 37 punktów i zamknęli spotkanie wynikiem 100–77.

Kwarty meczu wyglądały tak

  • 20–27
  • 15–21
  • 18–15
  • 24–37

Najwięcej punktów dla MKS zdobyli

  • Luther Muhammad – 27 pkt.
  • Dale Bonner – 23 pkt.
  • Ronald Curry Jr. – 13 pkt.
  • Adrian Bogucki – 10 pkt.

Po stronie Trefla najskuteczniejszy był Kasper Suurorg, który zakończył mecz z 18 punktami. W dąbrowskim zespole w oczy rzuca się jednak coś więcej niż tylko indywidualne liczby – czterech zawodników zakończyło spotkanie z dorobkiem dwucyfrowym, a całe zwycięstwo było oparte na tempie, odwadze i konsekwencji. To właśnie ten zestaw pozwolił MKS-owi wyjść z Sopotu nie tylko z wygraną, ale z wygraną, która robi wrażenie.

na podstawie: MKS Dąbrowa Górnicza.

Autor: krystian