MKS Dąbrowa Górnicza szykuje rewanż za bolesną porażkę z beniaminkiem z Krosna

MKS Dąbrowa Górnicza szykuje rewanż za bolesną porażkę z beniaminkiem z Krosna

FOT. Miejski Klub Sportowy Dąbrowa Górnicza

W Hali Centrum znów wraca temat tamtej dogrywki, która jesienią odebrała dąbrowianom zwycięstwo. Teraz MKS Dąbrowa Górnicza ma przed sobą okazję, by zamknąć tę historię po swojemu i przy okazji podtrzymać marsz w stronę fazy play-off. Stawka jest wyraźna, bo sezon zasadniczy w Orlen Basket Lidze dobiega końca, a każdy kolejny mecz zaczyna ważyć coraz mocniej. Miasto Szkła Krosno przyjeżdża do Dąbrowy Górniczej jako zespół walczący o utrzymanie, ale właśnie to czyni go rywalem niewygodnym.

  • Pierwszy mecz w Krośnie skończył się dla dąbrowian gorzkim niedosytem
  • Krosno przyjeżdża z ostatniego miejsca, ale nie z pustymi rękami
  • Dwóch nowych liderów dało Krośnianom nowe paliwo
  • W Dąbrowie Górniczej stawką jest nie tylko rewanż

Pierwszy mecz w Krośnie skończył się dla dąbrowian gorzkim niedosytem

Jesienią to beniaminek z Krosna wyszedł z tej rywalizacji górą, wygrywając po dogrywce 92:87. Decydujące okazało się dodatkowe pięć minut, wygrane przez gospodarzy 13:8, ale obraz tamtego spotkania był dla MKS-u jeszcze bardziej bolesny niż sam wynik. Dąbrowianie długo nie potrafili złapać właściwego rytmu, a szczególnie kosztowna okazała się nieskuteczność z dystansu.

Po tamtym meczu z drużyną pożegnał się trener Krzysztof Szablowski, co tylko pokazało, jak duże znaczenie miała ta porażka dla całego sezonu. Dziś historia wraca, ale już z odwróconymi proporcjami. MKS przystępuje do spotkania jako zespół wyżej notowany, choć w basketowej rywalizacji samo miejsce w tabeli jeszcze niczego nie rozstrzyga.

Krosno przyjeżdża z ostatniego miejsca, ale nie z pustymi rękami

Miasto Szkła Krosno po 26 kolejkach zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Orlen Basket Ligi. Bilans 4 zwycięstw i 22 porażek nie wygląda dobrze, jednak w tym dorobku znajduje się także wygrana właśnie z MKS-em. Krośnianie potrafili już sprawić kłopot kilku mocniejszym rywalom, bo mają na koncie sukcesy również z Górnikiem Wałbrzych , Startem Lublin i GTK Gliwice.

Zespół z Podkarpacia przechodził w tym sezonie poważne zmiany. Na początku prowadził go Edmunds Valeiko, który wcześniej wprowadził Krosno do ekstraklasy, ale jesienią 2025 roku klub sięgnął po Maroša Kováčika. To szkoleniowiec dobrze znany w Polsce – pracował z reprezentacją kobiet, zdobywał mistrzostwa i Puchar Polski z CCC Polkowice, a wcześniej prowadził także GTK Gliwice w męskiej lidze.

W trakcie sezonu Krosno wymieniło też czterech zagranicznych zawodników. Mimo tych roszad zespół wciąż ma problem z liczbą punktów i bronionych akcji rywali. Średnio zdobywa 81,6 punktu na mecz, a pozwala przeciwnikom na 90,7. To drugi najgorszy wynik ofensywny w lidze i najgorszy defensywnie. Takie liczby nie zostawiają złudzeń, ale jednocześnie tłumaczą, dlaczego każdy punkt zdobyty przeciwko takiej drużynie wymaga pełnej koncentracji.

Dwóch nowych liderów dało Krośnianom nowe paliwo

W zespole z Krosna mocno wyróżniają się dwaj gracze, którzy dołączyli już w trakcie sezonu. Pierwszym z nich jest Jairus Hamilton, skrzydłowy sprowadzony w styczniu. W 13 spotkaniach notował średnio 18,8 punktu, a w ostatnim meczu z Anwilem Włocławek zdobył aż 35. Do tego dochodzi skuteczność na poziomie 36,8 procent za trzy punkty, przy niemal sześciu próbach na mecz.

Drugim ważnym nazwiskiem jest Benjamin Shungu, który sezon zaczynał w Legii Warszawa, a potem przeniósł się do Krosna. W dziewięciu meczach dla nowego klubu zbierał średnio 16,9 punktu i 7,9 asysty. Wyróżnia go nie tylko organizowanie gry, ale też agresja w obronie – średnio notuje dwa przechwyty na spotkanie i potrafi mocno podkręcić tempo całego zespołu.

To właśnie dlatego mecz z beniaminkiem nie może być dla MKS-u spacerem. Krośnianie, choć są na dnie tabeli, potrafią grać z energią i często rosną przy własnej publiczności. Dąbrowianie muszą więc zagrać z większą dojrzałością niż w pierwszym starciu, a przede wszystkim nie mogą pozwolić rywalowi wejść w rytm od pierwszych minut.

W Dąbrowie Górniczej stawką jest nie tylko rewanż

Najbliższe spotkanie ma dla MKS-u dwa wymiary. Z jednej strony chodzi o zwykłe sportowe rozliczenie po jesiennej porażce. Z drugiej – o utrzymanie korzystnej pozycji w walce o play-off, w której nie ma już miejsca na lekceważenie kogokolwiek. Faworyt jest jasny, ale w basketowej końcówce sezonu takie etykiety bywają mylące.

Mecz z Miastem Szkła Krosno zaplanowano na 18 kwietnia o godzinie 18:00 w Hali Centrum im. Zygmunta Cybulskiego. Dla dąbrowskich koszykarzy to moment, w którym trzeba połączyć chłodną kalkulację z mocnym charakterem. Jeśli chcą naprawdę zamknąć temat tamtej jesiennej porażki, muszą zrobić to na parkiecie, bez oglądania się na tabelę i bez zostawiania rywalowi zbyt wielu drzwi otwartych.

na podstawie: MKS Dąbrowa Górnicza.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Miejski Klub Sportowy Dąbrowa Górnicza). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.